Zapraszam wszystkich czytelników do burzy mózgów, a szczególnie Pana Konstruktora.

Burza mózgów


Zapraszam wszystkich czytelników  do udziału w burzy mózgów. Przypomnę, że burza mózgów jest jedną z technik rozwiązywania problemów technicznych, polegająca na zaproszeniu do rozwiązania konkretnego problemu technicznego licznego grona laików z danej dziedziny. 

Osoba prowadząca burzę mózgów  wyjaśnia na czym polega istota problemu technicznego i prosi uczestników
spotkania o proponowanie rozwiązań jakichkolwiek, nawet pozornie głupich i absurdalnych. 

Tą techniką rozwiązano wiele problemów technicznych, w tym sposób transmisji stereofonicznej koncertów z sal koncertowych. Ktoś zaproponował aby w środku sali koncertowej umieścić sztuczną głowę, w której uszach zostaną zainstalowane mikrofony. Pomysł po modyfikacjach okazał się genialny.

Na czym polega mój problem techniczny?

Od 10 lat jestem pszczelarzem amatorem. Jednym z najpoważniejszych problemów w światowym pszczelarstwie jest choroba pszczół wywołana przez pajęczaka Varoa Destructor. Jest to pasożyt widoczny gołym okiem, ma wielkość ok 1 mm, pasożytuje na pszczołach wysysając z nich limfę, co prowadzi do  śmierci owadów.
Pasożyt został przywleczony do Europy wraz z pszczołami z Azji, w latach szęśćdziesiątych ubiegłego wieku. 

Walka z tym pasożytem polega w  tej chwili na próbach trucia ich za pomocą różnych środków chemicznych, które niestety nie są obojętne dla zdrowia pszczół i co gorsza tak zwana "ciężka chemia" przedostaje się do miodu, trując  konsumentów.

Od 6 lat szukam sposobu walki z Varoa Destructor z pominięciem środków chemicznych, koncentrując  się na ziołach i innych sposobach eliminujących " całkowicie środki chemiczne.
Sprawdziłem:

1. Zioła używane przez ludzi do zwalczania pasożytów skóry i przewodu pokarmowego (wrotycz, piołun, liście chrzanu, liście orzecha włoskiego, huba, liście rabarbaru, szczawiu i dziesiątki innych.)
Używałem tych ziół zarówno w formie wywarów spryskując nimi ul, jak też spalając je i wdmuchując dym do ula. Skuteczność ziół jest średnio połowę mniejsza niż skuteczność "ciężkiej chemii."

2. Próbowałem stosować generator ultradźwięków w nadzieli, że zabiją one lub choćby czasowo porażą pasożyta. To nie działa!

3. Próbowałem konstruować pułapki zapachowe które by zwabiały samice pajęczaka. Ten kanał jest tak "pojemny", że z niego zrezygnowałem. Ilość zapachów jest nieskończona, zaś skonstruowania ferromonu płciowego który by przywabiał samicę pasożyta, wymaga gigantycznych zasobów finansowych i ogromnej ilości prób.

Nie mam pomysłu na wyjście z impasu.

Gdyby w jakiś sposób udało się "zamroczyć" pasożyta, albo jakimś impulsem elektro magnetycznym, albo jakimś dźwiękiem, tak aby on porażony spadł na dno ula.
Albo gdyby udało się pasożyta "ugotować" jakimś impulsem, tak aby przy okazji nie ugotować pszczół i larw.
Gdyby udało się jakoś pasożyta "namagnesować" (nie czyniąc szkody pszczołom) a następnie wyłapać je jakimś magnesem?

Pasożyt ma masę kilkadziesiąt razy mniejszą niż pszczoła, obecnie trwają próby nauczenia pszczół walki z Varoa Destructor, okazuje się bowiem, ze pojawiają się sporadycznie rodziny pszczele które  same niszczą pasożyta w taki sposób, ze jedna pszczoła czyści drugą pszczołę, zaś pasożyta rozszarpuje na strzępy.
Jednak tej wiedzy i umiejętności  rodziny pszczele nie zawsze przekazują  następnemu pokoleniu. Myślę, że za kilka tysięcy  pokoleń pszczoły nauczą się same zwalczać pasożyta tak jak to obecnie czynią pszczoły azjatyckie. Niestety może to trwać dziesiątki a może i setki lat.

Prowadzone są próby instalowania w ulach naturalnego wroga pajęczaków, zaleszczotków, które polują i pożerają pasożyta. Jednak ten kierunek raczej nie wróży sukcesów, gdyż zaleszczotki są bardzo wrażliwe na dym który pszczelarze stosują przy pracach pasiecznych.

Jak wybrnąć z przedstawionego dylematu? Może ktoś ma jakiś pomysł, choćby nawet najbardziej absurdalny?

Anthony Ivanowitz
16.04.2024r.
www.pospoliteruszenie.org